Srebrną żyletką na dłoni wycinam kolejne znaki…choć
czuje jak bardzo to boli…choć widzę jak krew z mych ran płynie… nie
przerwę swego natchnienia co razem z żyletą po dłoniach lekko płynie…Po
fakcie ocieram ręce z ran krwawych śladów…składam je równo w
podzience…że nie zabiłam sie odrazu…, że tym razem choć blisko kresu
życia byłam…powstrzymałam się…dlaczego?… może w coś w końcu
uwierzyłam…może ostatni raz szansę sobie dałam…wiem jedno następny raz
końcem będzie i dla Was gdy znów sięgnę po zbrodnie…nie powstrzymam się
napewno…zginę…na ścianie krwią własną napiszę…
Przepraszam Cię
czwartek, 29 stycznia 2015
Ona- była piękna otaczała się chłopakami, zawsze była w centrum uwagi, no ogół była wesoła, ale w duszy miała smutek…
On- był typem samotnika, wiele osób interesowało, co nosi w duszy, dlaczego właśnie taki jest…
Ona- przeprowadziła się tu, bo jej ojciec znalazł dobrą prace w okolicy…
On- mieszkał tu od urodzenia, ale zawsze chciał się stąd wyrwać…
Kiedy
pierwszego dnia pojawiła się w szkole każdy chciał ją poznać, ale ją
interesował on, ten który siedział sam z dala od wszystkich…
Była
pierwszą dziewczyną, którą się zainteresował, chociaż jego szkole było
mnóstwo dziewczyn to na żadną wcześniej nie patrzył tak jak na nią…
Okazało się, że chodzą do jednej klasy, kiedy tylko weszła do klasy zauważyła koło niego puste miejsce podążyła w jego kierunku…
Uśmiechnęła
się i zapytała czy może usiąść, odwzajemnił jej uśmiech, wszyscy
patrzeli ze zdziwieniem, nigdy do tej pory się nie uśmiechał…
Czas
mijał zaprzyjaźnili się, po kilku tygodniach od pierwszego pojawienia
się w szkole poprosił ją o poważną rozmowę, umówili się po szkole w
parku…
On- musze Ci coś powiedzieć.
Ona- Stało się coś?
On- nie, chciałem Ci tylko powiedzieć, że…
Ona- Że? No, co chciałeś mi powiedzieć?
On- Może to głupie, ale kiedy cię zobaczyłem pierwszy raz od razu Cię pokochałem…
Ona- Już się bałam, że nigdy tego nie powiesz :), ja też cie bardzo kocham.
On- zostaniesz moją dziewczyną ?
Ona- Tak :)
Dni mijały a oni byli nie rozłączni. Zawsze byli razem…
Tacy szczęśliwi wszyscy im zazdrościli…
Pewnego
dnia ojciec oznajmił jej ze dostał nowa prace za granica i musza się
jeszcze w tym tygodniu przeprowadzić… ona nie wiedziała jak mu to
powiedzieć…
Zadzwoniła do niego…..
On- halo….
Ona- wiesz tata dostał nowa prace w Anglii i jeszcze w tym tygodniu musimy się przeprowadzić kocham cie- rozłączyła się…
Następnego dnia nie było jej w szkole. Postanowił do niej pójść… Drzwi otworzyła ona…
On- kochanie jakoś przetrwamy ten czas zaraz wakacje przyjadę do ciebie…
Ona-
Nie mogę tak dłużej. Dam sobie rade bez ciebie, bo już cie nie kocham
już zapomniałam, co było miedzy nami to już koniec… zamknęła drzwi…
Nie wierzył, co usłyszał poszedł do domu zamknął się w swoim pokoju…
Przejechał żyletka po żyłach… zasnął…
Jego matka znalazła go po 2 godzinach… już nie żył….
Kiedy
ona się o ty m dowiedziała przyjechała jak najszybciej mogła lecz na
pogrzeb nie zdążyła. Położyła się przy jego grobie wyjęła żyletkę
prześciela wzdłuż żył.. zasnęła…
Na drugi dzień jogo matka ja znalazła…
Przy niej leżał list, w którym pisała…
Przepraszam was za to, ale nie mogę bez niego żyć….
Kocham ;D
Ona - ciągle
uśmiechnięta, roztrzepana, szalona. Miała pełno pomysłów na każdy dzień,
na każdy wieczór. To zawsze ona rozruszała każdą imprezę, nawet tę
najsłabszą i nudną. Miała wielu przyjaciół. Kochała ich z całego serca.
Potrafiła nie spać całą noc, słuchając w słuchawce, jak jej najlepsza
przyjaciółka opowiada o najcudowniejszej randce, jaką kiedykolwiek
przeżyła. Szczupła brunetka, duże niebieskie oczy... czasami wyglądała
jak anioł. Na ulicy każdy chłopak się za nią obejrzał. Uśmiechała się i
szła dalej. Dla niej wygląd nie miał znaczenia. Pielęgnowała to, co w
środku. A "tu" też była aniołem. Pomocna, uczynna. Okaz energii. Ona, Patrycja.- On uwielbiał imprezy, dziewczyny, alkohol i szybką jazdę.
Nauka szła mu ciężko, ale był chłopakiem bystrym i inteligentnym.
Wianuszek dziewczyn otaczał go już pod koniec gimnazjum, a gdy poszedł
do liceum, zmieniał dziewczyny jak skarpetki. W miesiącu miał kilka.
Bawił się nimi. Każdy to mówił i wiedział. Jednak mimo to miał wielu
przyjaciół, którzy nie pochwalali jego zachowania, ale wiedzieli, że to
przecież jego życie. Trudno było mu się oprzeć. Wysoki, wysportowany,
ciemny blondyn. Niebieskie oczy i słodki uśmiech przyciągały każdą
dziewczynę. Kumple uwielbiali w nim to, że kochał dobrą zabawę i
wiedzieli, że zawsze mogą do niego przyjść, gdy rzuciła ich laska. Był
lojalny wobec przyjaciół. Nigdy nie odbił dziewczyny swojego kumpla. Nie
potrafił. Nawet, gdy ona chciała, on odmawiał, krzycząc na nią, co
sobie wyobraża, zdradzając jego przyjaciela. On, Mateusz.Jak się
poznali? Mateusza wyrzucili z liceum, w którym obecnie się uczył.
Przenieśli go do klasy, w której była Patrycja. Dziewczyna pamięta ten
dzień, gdy Mateusz wszedł do sali. Każda z jej koleżanek od razu
poprawiła włosy i uśmiechnęła się najsłodziej, jak potrafiła. On z
niewinnym uśmieszkiem usiadł za Patrycją. Już wiedział, którą dziewczynę
"zaliczy" jako pierwszą. Zawsze miał swój plan. Podszedł do Patrycji na
długiej przerwie. Poprawił koszulę i wyszczerzył lśniące zęby.
Przedstawił się i pocałował ją w dłoń. Każda dziewczyna patrzyła na tą
scenę z zazdrością w oczach. Rozmawiali o jego poprzedniej szkole, o
tej. Był miły i czarujący. Potrafił urzec dziewczynę w 20 minutWeszli
razem do klasy, usiedli razem w ławce. Tak było przez najbliższy
tydzień, aż Mateusz poprosił Patrycję, aby się z nim umówiła. Nie
zgodziła się. Odeszła, pozostawiając Mateusza otępiałego, wpatrującego
się w jej postać odchodzącą powolnym krokiem. Nie poddał się. Jeszcze
żadna dziewczyna mu nie odmówiła. Wiedział, że wreszcie dojdzie do ich
randki. Nie mylił się. Krążył koło Patrycji 2 tygodnie, aż wreszcie
dziewczyna zgodziła się spotkać.Spędzili bardzo miło czas. Poszli na
soczek, później do parku. Rozmawiali o wszystkim i o niczym. Zarówno o
ważnych sprawach, jak i o tych błahych. Czuli się przy sobie bardzo
swobodnie. Odprowadził ją do domu, pocałował? Pragnął tego. Nie dlatego,
żeby ją "zaliczyć", ale żeby po prostu dotknąć jej lśniących ust.
Oddała pocałunek. Był krótki, ale na pewno na długo zapamiętany.Mateusz
nie wiedział, co się dzieje. Spędzał z nią każdy dzień, każdą wolną
chwilę. Czuł się przy niej tak błogo. Pragnął dotykać jej włosów,
całować usta, czuć jej obecność i zapach. Pomyślał to pierwszy raz, gdy
siedział z kumplami na piwie i ona weszła z koleżankami. Takie
niespodziewane spotkanie, w ogóle się nie umawiali. Wtedy, patrząc na
nią, jak tańczy i rusza biodrami, pomyślał: "O nie? To nie możliwe. To
nie może być prawda. Ja ją naprawdę kocham... kocham". Pokochał ją.
Pokochał jej słowa, oczy, czyny. Chciał być z nią na zawsze. Na
zawsze...- Ty kochasz Patrycję? Kochasz Ją? - usłyszał od swojej
najlepszej przyjaciółki, gdy powiedział, co tak naprawdę czuje. Marta -
przyjaciółka od lat. Nigdy nie popatrzyła na niego, jak na obiekt
westchnień, tak samo było z nim. Znali swoje słabości, swoje mocne
strony, każdy grzech i każde marzenie. A teraz Marta nie dowierzała
własnym uszom. Mateusz się zakochał! Casanova, jakich mało, kochał
naprawdę.- Powiedz jej to - poradziła mu Marta.- O nie. Tego nie zrobię.
Nie wiem, czy ona mnie... - podparł policzek ręką i dalej kartkował
zeszyt od biologii. Marta usiadła obok i oparła się o jego ramię.-
Mateusz, nie przejmuj się. Coś wymyślimy... Powiesz jej, nawet gdybyś
nie był pewien jej uczuć, ważne, że będzie wiedzieć, że ją kochasz. A ja
wiem, że to prawdziwa miłość, jeszcze nigdy nie powiedziałeś o żadnej
dziewczynie, że ją kochasz.W pewnym momencie zadzwonił telefon. Mateusz
sięgnął do kieszeni po komórkę i odczytał sms-a: Jestem w barze.
Wpadnij. Muszę Ci coś powiedzieć. To ważne. Patrycja".Pojawił się po 10
minutach. Pocałował ją delikatnie w policzek i usiadł naprzeciw niej.-
Co się stało? - spytał naprawdę przejęty. Martwił się, że coś się stało. Patrycja siedziała smutna i zamyślona, aż w pewnej chwili rozpłakała
się, zaniosła się strasznym płaczem. Mateusz wyprowadził ją z baru.
Poszli usiąść na ich ulubioną ławkę do pobliskiego parku. Przytulił ją.
Ona wtuliła się w niego i zaczęła szlochać. Nie wiedział, co się dzieje,
co ma zrobić. Mówił, aby się uspokoiła, żeby mu powiedziała, co się
stało, a ona jeszcze bardziej płakała. W końcu usiadła i powiedziała to w
tak normalny, prosty sposób, jakby czytała książkę:- Jestem chora.
Wczoraj były ostatnie badania. Mam raka mózgu. Lekarze dają mi małe
szanse na przeżycie. Chemioterapia? chemioterapia chyba nic nie
da?Podniosła wzrok. Mateusz stał, patrzył się w jej cudownie niebieskie
oczy i płakał. Pierwszy raz. Ona ciągnęła:- Tak bardzo się cieszę, że
cię poznałam. Chociaż wiem, że jestem kolejną twoją zdobyczą... ale się
cieszę. Jesteś takim wartościowym chłopakiem. Tak bardzo... tak bardzo
cię pokochałam.Wtuliła się w niego. Przytulił ją tak bardzo mocno, jakby
ostatni raz trzymał ją w ramionach. Stali tak chwilę. Odgarnął jej
włosy i wyszeptał:- Skarbie, ja też cię kocham. Naprawdę cię kocham. Z
całego mojego serca. Tylko ciebie. Zawsze ciebie. Musisz żyć. Musisz.
Rozumiesz?- Jak to? Co? Kiedy? Ale... Tak. Przyjadę.Mateusz rzucił
telefonem o ścianę. Osunął się na ziemię, przykrył twarz dłońmi i zaczął
płakać. Jego mama weszła do kuchni. Ukucnęła przy nim, a on wyrzucił z
siebie potok słów, łkając przy tym jak małe dziecko. Umarła. Mój skarb.
Lekarze dali jej rok, minęły 3 miesiące. Umarła. A mnie przy niej nie
było...Mama przytuliła go, chociaż wiedziała, że to i tak nie pomoże.-
Mateusz? Możesz przeczytać ostatni list Patrycji?- zapytała go mama
dziewczyny.- Tak. Przeczytam.Było tyle ludzi. Wszyscy płakali. Jej ciało
było ułożone w białej trumnie. W niebieskiej sukience i w delikatnych
loczkach wyglądała jak mały anioł. Była aniołem. Każdy był tego pewien.
Mateusz stanął przy trumnie. Wyciągnął pogniecioną kartkę i zaczął
czytać."Kochani!Jestem taka słaba. Wybaczcie, że Was opuszczam. Moje
ciało, chociaż dusza... Dusza zawsze będzie z Wami.Mamo, tato, dziękuje
Wam za ciągłą opiekę i cierpliwość, to dzięki Wam zobaczyłam po raz
pierwszy słońce, to dzięki Wam jestem.Przyjaciele, kocham Was, wiecie,
prawda? Ale chcę wam to teraz powiedzieć, przez Mateusza. Kocham Was.
Zawsze będę Was kochać. To wy dawaliście mi te chwile szczęścia.
Dziękuję.Mateusz, skarbie, tak ciężko mi pisać do Ciebie. Kocham Cię.
Kocham Cię czystą miłością. Zawsze tak będzie. Pamiętaj. Będę Twoim
Aniołem Stróżem. Zawsze będę przy Tobie. Gdy będzie Ci źle wznieść oczy
ku górze, ja będę siedzieć na którejś z gwiazd. Naszych gwiazd. Będę na
Ciebie tutaj czekać. A kiedyś znów zatańczymy razem...Mamo, niech list
przeczyta Mateusz. Tylko on pewnie się teraz trzyma.Skarbie, pomagaj
moim rodzicom. Oni potrzebują teraz mnie, ale Ty jesteś częścią mnie.
Pamiętajcie wszyscy o tym...Dziękuję?Patrycjaa?Zgniótł kartkę w dłoniach.
Zaczął płakać...- Skarbie, spotkamy się. Obiecuję Ci najwspanialszy
taniec... ?powiedział, dotykając policzka dziewczyny.Każdy podchodził do
trumny, Mateusz odszedł na bok. Usiadł na ławce, wyjął kartkę, napisał
coś?Strzał.- Mateusz!!! Nie?Marta zemdlała. Mateusz leżał w kałuży krwi.
Z pistoletem w dłoni. Patryk, jej brat, podniósł kartkę leżącą obok.
Zaczął czytać, łkając."Wybaczcie. Wybaczycie, wiem. Poszedłem zatańczyć
pierwszy i ostatni taniec w niebie z moim aniołem. Będę z Wami. Tak samo
jak nasz skarb. Pochowajcie mnie obok Patrycji. Teraz... Proszę. Chcę
być z nią, Wybaczcie. Mamo, tato, Patryk, trzymaj się stary. Marto.
Przepraszam rodziców Patrycji. Miałem pomóc... Opowiem Wam kiedyś we
śnie, co u nas. Obiecuję. Kocham Was, ale mojego anioła
bardziej...Mateusz?...
Dzień jak codzień :(
Opowiem wam jak wyglada mój dzien ....
Heh nie ma to jak żyć i wstawac w świadomości gdzie nikt cie nie kocha , mają twoją obecnośc za nic..
Tak właśnie traktuja mnie najbliżsi ...
Dzień jak każdy wstaje .. normalnie funkcjonuje ,lecz cały czas sama rodzina nie zauważa mnie ..
Nie interesuje ich to co jest dla mnie ważne wolą mojego brata mnie maja gdzieś ...
Nie widzą jak mnie to niszczy ...
Oni zabieraja moje rodzeństwo gdzieś mnie nie zapraszaja , twierdza ze jestem nikim dla nich ...
Cały czas wszystkiemu winna jestem ja ;(
Dlaczego tak musi być??
Znajomi wyśmiewaja sie ze mnie , przezywają choć tak naprawde mnie nie znaja ..
Jest mi z tym źle cały czas płacze nocami bo już tak nie daje rady ...
Nikt kto ma rodzine nie potrafił by tak jeśli wszyscy cie olewaja ...
Takie życie nie jest dla mnie , takim życiem nie da sie normalnie życ i w nim funkcjonowac ...
Chce z tym skończyc ...
Może bedzie najlepiej skończy sie to piekło ...
Może wtedy zainteresuja sie troche tym co było ... Kto to wie?
Życie dla mnie jest niczym pięknym ....
Niektórzy sie śmieją a że pisze tego bloga .. I co im do tego pisze bo lubie bo mam taka potrzebe ..
Każdy by tylko się śmiał ,, To niech spróbuje się zamienić zobaczymy jak długo wytrzyma w takim życiu "
Trzymajcie sie ... oby lepiej niz ja ;(
Heh nie ma to jak żyć i wstawac w świadomości gdzie nikt cie nie kocha , mają twoją obecnośc za nic..
Tak właśnie traktuja mnie najbliżsi ...
Dzień jak każdy wstaje .. normalnie funkcjonuje ,lecz cały czas sama rodzina nie zauważa mnie ..
Nie interesuje ich to co jest dla mnie ważne wolą mojego brata mnie maja gdzieś ...
Nie widzą jak mnie to niszczy ...
Oni zabieraja moje rodzeństwo gdzieś mnie nie zapraszaja , twierdza ze jestem nikim dla nich ...
Cały czas wszystkiemu winna jestem ja ;(
Dlaczego tak musi być??
Znajomi wyśmiewaja sie ze mnie , przezywają choć tak naprawde mnie nie znaja ..
Jest mi z tym źle cały czas płacze nocami bo już tak nie daje rady ...
Nikt kto ma rodzine nie potrafił by tak jeśli wszyscy cie olewaja ...
Takie życie nie jest dla mnie , takim życiem nie da sie normalnie życ i w nim funkcjonowac ...
Chce z tym skończyc ...
Może bedzie najlepiej skończy sie to piekło ...
Może wtedy zainteresuja sie troche tym co było ... Kto to wie?
Życie dla mnie jest niczym pięknym ....
Niektórzy sie śmieją a że pisze tego bloga .. I co im do tego pisze bo lubie bo mam taka potrzebe ..
Każdy by tylko się śmiał ,, To niech spróbuje się zamienić zobaczymy jak długo wytrzyma w takim życiu "
Trzymajcie sie ... oby lepiej niz ja ;(
Subskrybuj:
Posty (Atom)

