czwartek, 29 stycznia 2015

Srebrną żyletką na dłoni wycinam kolejne znaki…choć czuje jak bardzo to boli…choć widzę jak krew z mych ran płynie… nie przerwę swego natchnienia co razem z żyletą po dłoniach lekko płynie…Po fakcie ocieram ręce z ran krwawych śladów…składam je równo w podzience…że nie zabiłam sie odrazu…, że tym razem choć blisko kresu życia byłam…powstrzymałam się…dlaczego?… może w coś w końcu uwierzyłam…może ostatni raz szansę sobie dałam…wiem jedno następny raz końcem będzie i dla Was gdy znów sięgnę po zbrodnie…nie powstrzymam się napewno…zginę…na ścianie krwią własną napiszę…
Przepraszam Cię

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz